Sunday, November 18, 2007

Snieg snieg!

Przed chwila spadly dwa centrymetry sniegu. Podejrzewam, ze jutro wszystko bedzie zamkniete z powodu kataklizmu. Szkoly, sklepy, biura.
To nie jest takie byle co - w koncu to SNIEG.

W zeszlym roku poodwolywali zajecia na uniwersytecie. Podejrzewam, zeby studenci z cieplych krajow mogli pierwszy raz w zyciu ulepic balwana.

Ciekawe jak sie chodzi o kulach po sniegu... Zaraz wracam ;)

Tuesday, November 6, 2007

Crippled cripple

Jestem koslawa lajza (hmm, z polskimi znakami brzmi to jakos bardziej przekonujaco).
Mam szpotawa nozke (ciagle nie bardzo).

A ha! Jestem okazem zdrowia (ciekawe).

Od dzis przez nastepne dwa tygodnie (oby tylko) poruszam sie o kulach, bo jak ta ostatnia lajza skrecilam sobie noge w kolanie.

Zastanawiam sie dlaczego to tak jest, ze jak zaczynam dochodzic do formy - wlasnie podnioslam obciazenia i na capo jakos lepiej mi sie zaczelo grac - to natychmiast nastepuje przymusowa przerwa w treningach. Ten schemat powtarza sie juz od paru lat, wiec powinnam przestac juz sie dziwic, ale nie podoba mi sie to i zamierzam protestowac.
Ide robic brzuszki.*

--------
* Przypis dla B. - chodzi mi oczywiscie o metaforyczne brzuszki :D

Thursday, November 1, 2007

ChciaƂam przedstawic nowego czlonka naszej rodziny.
Przed Panstwem Saabina:



Ma rozne wady i slabosci, ale jest czarna, wiec wszystko jej wybaczam.

Monday, October 15, 2007

Fresher

1. No i stalo sie - jestem studentka (again), ale tym razem full-time, full options, full wypas.

2. Nie moge oprzec sie porownaniu, ze weszlam w labirynt i musze nauczyc sie w nim poruszac.
Kolejne skille do zdobycia: library (done), sports centre (done), guild of students (visited), graduate training programme (jutro), seminarium z devolution, territorial politics and multilevel governance u mojej promotorki - wazny punkt, zeby sie pokazac, zablysnac, zdobyc extra points (done).

3. Za duzo gram w guild wars, bo: patrz pkt 2, ale wolno mi, bo: patrz pkt 1.

Poczatek byl twardy. Moja promotorka po pierwsze nie poznala mnie (wbaczylam jej, bo widzialysmy sie tylko raz i bylo to w marcu, no i powiedzmy, ze miala utrudnione zadanie, bo mialam wtedy spieta grzywke :p ),
a nastepnie oznajmila mi, ze leci do Kaliforni na tydzien, a jak wroci chce zobaczyc moj projekt badawczy, uaktualniony na podstawie ksiazek, ktore przeczytalam w trakcie wakacji. Yhmmm... no wiec nie przeczytalam za wiele ksiazek podczas moich swietnych wakacji spedzonych w pracy, a poza tym tydzien na takie zadanie to naprawde niewiele, zwlaszcza, ze ten sam tydzien spedzilam uczac sie poruszac po uniwerku, poznajac zasady dzialania rozlicznych dostepnych bibliotek, zapisujac sie na szkolenia i sprawdzajac, ktore kursy moge robic i jak to zrobic, zeby je robic, itd.

Poziom stresu jak zwykle w takich wypadkach strzelil mi od razu powyzej oczu, w zwiazku z czym mialam bardzo utrudniona widocznosc rzeczywistosci.
Byc moze to dlatego wpadlam na idiotyczny pomysl, zeby wpisac w moj projekt badawczy ksiazke, ktorej na oczy nie widzialam, a ktora jak sie okazuje napisal moj drugi promotor (!). O tym, ze mam drugiego promotora dowiedzialam sie pare dni temu.

Jutro robie akcje szukania tejze ksiazki po wszystkich ksiegarniach w Birmingham (bo oczywiscie w bibliotekach jej nie ma, bo dlaczego mialaby byc, kiedy bardzo jej potrzebuje), a nastepnie czytam ja w poplochu, zeby w srode na spotkaniu z obojgiem promotorow nie wyjsc na zupelna idiotke.

Btw. moj drugi promotor nazywa sie [juz my dobrze wiemy jak sie nazywa] i jesli nie jest Charrem Szamanem, to nie wiem kim jest.

Saturday, October 6, 2007

Na fali

Kolejny etap naszej prodrozy rozpoczelismy od 70 kilometrow tuktukiem - czyt. trzy godziny jazdy w malym bzyczacym pudelku podskakujacym na wybojach, ktorych to wybojow akurat na tej trasie nie brakowalo.



Byl to jedyny sposob, aby przedostac sie przez niezliczona ilosc check pointow militarnych. Zgodnie z relacja miejscowych tutktuki nie sa kontrolowane.

Naszym celem byl(a) Arugambay - jedna z najlepszych miescowek surferskich na swiecie, ale tez miejsce, wymieniane wsrod tych, ktore najbardziej ucierpialy podczas Tsunami.

Planowalismy zostac tam najwyzej trzy dni. Zwlaszcza, ze pierwsze wrazenie bylo przytlaczajace.

Most zniszczony przez wielka fale




Zostalismy tydzien - surfujac





czy tez robiac wszystko, zeby wygladac jak ktos kto surfuje


uprawiajac hazard (polecam wnikliwej analizie stroj mojego meza)


wylegujac sie na hamaku pod palmami


jedzac przepyszne jedzenie gotowane przez Amina (jak bede duza to tez bede tak gotowac)



Amin


mieszkajac jak krolowie kolysani do snu szumem oceanu (incydentalnie budzeni modlitwami muzulmanskimi wydzierajacymi sie z glosnikow o czwartej nad ranem)


i placac za to wszystko smiesznie malo.



A na deser mamy historie jak z filmu - pojawia sie bogaty milioner - King James, ktory przyjezdza na Sri Lanke kupowac ziemie zniszczone przez Tsunami. Nie zdradza nikomu, ze pieniadze naleza do jego kobiety - Brytyjki po 50, wygladem ludzaco przypominajacej indyka - ktora przezywa dzieki niemu milosc swojego zycia.
W tym momencie do gry wchodzi Chris - mlody bog, surfer, wcielenie piekna z zajebistym amerykanskim akcentem



Milioner zakochuje sie w naszym mlodym bogu i kupuje mu trzy kawalki ziemi pod inwestycje, prawdopodobnie wykorzystujac mozliwosc zawarcia kontaktow pod innym nazwiskiem.
W tym momencie wszystko sie sypie, poniewaz King James nagle znika - ucieka za granice, jak sie okazuje scigany listem gonczym.
Na miejscu zostaja kobieta i mlody surfer zatrudniony przez nia w wypozyczalni desek surfingowych bedacy jednoczesnie szczesliwym (i pozbawionym skrupulow) posiadaczem gruntow kupionych za pieniadze swojej szefowej...

I tu akcja sie konczy - wiemy tylko tyle, ze King James poszukiwany jest za podobne przekrety w wielu krajach. Schemat powtarza zazwyczaj ten sam - kobieta z pieniedzmi, inwestycje, mlody przystrojny mezczyzna.

Co stalo sie dalej? Czy King James zostal schytany? Czy pani Indyk odzyskala swoje pieniadze?
Nie wiadomo.
My wsiedlismy w samochod i odjechalismy w strone zachodzacego slonca.

Sunday, September 30, 2007

Ella - herbaciany raj

Postanowilam zostawic ciag dalszy realacji z Anuradhapury mojemu mezowi, poniewaz kazde zdanie, ktore zaczynam natychmiast przeksztalca mi sie w opowiesc o kurczaku, ktory bardzo mnie tego dnia przesladowal i moze lepiej bedzie, jesli zakoncze na tej krotkiej wzmiance ku jego pamieci.

And now for something completely different:

A wiec kurczaki...

***

Jesli istnieje jakies miejsce na swiecie, ktore mogloby udawac, ze jest rajem stworzonym specjalnie dla mnie - to jest to region herbaciany. I know you know. Jeszcze na etapie planowania naszej podrozy naczytalam sie o tym miejscu i naogladalam zdjec w sieci, a moje kupki smakowe juz nie mogly sie doczekac smaku herbaty prosto z krzaka (czy cos :) ).

Na miejsce dotarlismy czarna noca. Perspektywa wspinaczki do wymarzonego i wyczytanego wczesniej hoteliku Karoliny wydala sie wszystkim co najmniej nierealna. Uratowac mogly nas tylko dwa tuktuki, ktore z mozolem bzyczacych silniczkow i stekiem blachy wdrapaly sie kreta drozka na szczyt jakiegos wzgorza i wbrew naszym najczarniejszym wizjom zaparkowaly z piskiem opon przed tablica: Ambiente.

Do konca nie wiedzialam, czy to o tym miejscu czytalam w sieci i czulam wyrzuty sumienia, bo cena noclegu okazala sie byc wyzsza niz myslelismy. Odwrotu juz jednak nie bylo i postanowilismy zostac.

Nie potrafie opisac uczucia, ktore mnie ogarnelo, kiedy o swicie wstalam z lozka i wyszlam na taras, a u moich stop rozpostarl sie widok o jakim nie smialam marzyc:



Zdjecie zrobione przez DIY filtr z okularow slonecznych:



Sniadanie na tarasie i herbata oczywiscie:




Smutna czesc opowiesci o herbacie jest taka, ze herbata na Sri Lance jest paskudna. Wszystko co dobre eksportuja do Europy i zostaje im tylko pozbawiony smaku czarny mial.


Wesola czesc opowiesci o herbacianym miejscu jest taka, ze po sniadaniu chlopaki wyslali nas (czyli zenska reprezentacje) na rozmowe do naszych kucharzy, w celu zdobycia informacji jak najlatwiej dotrzec na najblizsza plantajce herbaty.

Nasze pytanie: "Gdzie tu jest najblizsza plantacja herbaty?" wzbudzilo zaskoczenie. Niedowierzanie, ktore odmalowalo sie na twarzach naszych rozmowcow moglo bylo nas od razu ostrzec, ze grzezniemy. Nieszczesne postanowilysmy jednak drazyc i zapytalysmy: "W ktora strone powinnysmy pojsc, zeby dojsc do najblizszej plantacji i czy w godzine tam dojdziemy?"

Padly jakies niejasne odpowiedzi, ktore postanowilysmy zignorowac i po prostu pojsc do wioski w dole doliny, a w razie braku plantacji herbaty, zadowolic sie widokiem doliny.

Jak bardzo sie zblaznilysmy, okazalo sie dopiero po wyjsciu dwoch krokow za brame - herbata byla wszedzie dookola.



"Widziecie tu jakas herbate?":

Saturday, September 29, 2007

Anuradhapura vel Nudny Szczur

Zapamietanie nazw sinhalskich bylo wyzwaniem od samego poczatku. Radzilismy sobie jak moglismy - zazwyczaj tworzac wlasne wersje. Tak narodzil sie Nudny Szczur - antyczna stolica wyspy, ktora juz w czasach starozytnego Rzymu byla jednym z wazniejszych osrodkow kulturalnych. Odnalezione w ruinach monety rzymskie swiadcza o tym, ze handel miedzy tymi dwoma miastami kwitnal.


Ruiny sa tak duze, ze jedynie czterej jezdzcy apokalipsy na swietlistych rumakach mogli stawic im czola.

Glod:

Zaraza:

Wojna:

i Smierc:


cdn.