Thursday, February 14, 2008

słowo się rzekło kobyłka u płotu

zainteresowanych zapraszam do mojej mobile cookbook. nie obiecuje cudow na kiju, bo nie wiem na ile starczy mi czasu, ale jako ze pomysl ten chodzil juz za mna od dawna, bo podrozujac nie jestem w stanie zabierac ze soba moich ksiazek kucharskich, a absolutnie nie pamietam przepisow, to jest szansa, ze wrzuce tam przynajmniej te ulubione.

pierwszy of course z decydakacja dla Any

ps. ani Ana, ani Greebo nie przyznali sie, ze w niedziele, kiedy Claudio radosnie oznajmil nam, ze przyjechal o godzine za wczesnie i tym samym zmusil do natychmiastowej ewakuacji oraz porzucenia niedokonczonych pancake'ow, oddalam zaskoczonemu Wojtkowi rozgrzana patelnie i wybieglam. zazwyczaj najtrudniejsze jest wlasnie smazenie nalesnikow i bylam pelna obaw, ale nie bardzo mialam wyjscie, wiec pozostalo mi tylko zaufac ich wrodzonym talentom kulinarnym. nie wiem czy wyszly dobre, ale wiesc gminna glosi, ze zostaly zjedzone co do nogi.

4 comments:

Anonymous February 15, 2008 at 7:47 AM  

this is Sparta, powiedział greebo wręczając mi tę packę do przewracania naleśników

Anonymous February 15, 2008 at 10:34 AM  

:) ale czy powiedzial to glosem automatu z pociagu?

Anonymous February 15, 2008 at 1:08 PM  

Moje byly takie sobie, ale jak Ana przejela, to juz byly dobre :D

Anonymous February 15, 2008 at 11:11 PM  

to nic mi nie zostaje jak czekac na zdjecia Ana's pancakes, ktore bede mogla wrzucic na bloga jedzeniowego, jako brakujaca ilustracje. ja ich w najblizszym czasie nie zrobie, bo nie bede miala dla kogo :(